Sąsiedzka przysługa

0
4980
Sąsiedzka przysługa

Mariannę znali wszyscy. Samotna, piękna kobieta przed trzydziestką, o wyjątkowo dużych piersiach i pupie. Mieszkała na końcu wsi, w małym domku z niewielkim ogródkiem. Ogród miała zadbany, podobnie jak dom, jednak – w przeciwieństwie do innych mieszkańców – nie posiadała żadnych zwierząt. Marianna była dość tajemnicza, pojawiła się w naszej wiosce niespełna rok wcześniej, po śmierci pani Adeli – sympatycznej staruszki, jak się później okazało, dalekiej ciotki Marianny. Przed domem Marianny często parkowały drogie auta, nierzadko z obcą rejestracją, nikt jednak nie widział kobiety w towarzystwie jakiegokolwiek mężczyzny lub kogoś innego. Zresztą Marianna rzadko pojawiała się w wiosce, a jeśli zabrakło jej soli lub cukru, wpadała do sklepiku niczym burza i czym prędzej znikała. Nikogo nie odwiedzała i nikogo do siebie nie zapraszała. Któregoś dnia uciekł mi pies. Zerwał się z łańcucha i pobiegł przed siebie, a ja pobiegłem za nim. Zatrzymał się w ogrodzie Marianny, obwąchując jakiś krzak. Chwyciłem obrożę i chciałem wyjść, jednak w tym momencie pojawiła się Marianna w towarzystwie starszego faceta, który najzwyczajniej w świecie ją obmacywał.

Miałem szesnaście lat, byłem jednak silny i bardzo krewki, dlatego też zamierzałem rzucić się kobiecie na pomoc. Zanim zdążyłem otworzyć usta facet wsiadł do auta i odjechał. W tym też momencie Burek wyrwał mi się z rąk i pobiegł w kierunku Marianny.
– Przepraszam, nie wiem, co się dziś z nim dzieje, nigdy nie uciekał – tłumaczyłem zażenowany sytuacją. Marianna miała na sobie kusy szlafroczek, prawie przezroczysty i koronkowe stringi. Nie miała stanika, mogłem więc dokładnie przyjrzeć się jej dużym, jędrnym piersiom, które wyraźnie odcinały się od delikatnej tkaniny. Duże, ciemne sutki sterczały pod koszulką, zapraszając do zabawy.
– Chciałbyś się ze mną pobawić? – zapytała Marianna.
– Ja.. nie wiem.. ja.. nie… – spuściłem wzrok, nie wiedząc, co powiedzieć.
– Ile masz lat?
– 16,5 – odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
– Czyli prokurator mi nie grozi – zaśmiała się Mariana i pociągnęła do domu. Weszliśmy do przestronnego salonu. Na środku stała sporych rozmiarów sofa, wszystko wskazywało a to, że chwilę temu była używana w wiadomym celu.

Nie czytaj o seksie - OGLĄDAJ GO NA ŻYWO ZA DARMO!
kamerki na zywo

Marianna chwyciła moją dłoń i skierowała na swoje piersi. Były twarde, nabrzmiałe i bardzo gorące. Trochę niepewnie zacząłem przesuwać dłonią po jej piersiach, delikatnie je ugniatając i miętosząc. Do tej pory nie miałem tego typu doświadczeń, nie licząc filmów porno, oglądanych w sieci, oczywiście w tajemnicy przed rodzicami. Marianna wsunęła rękę w moje spodnie, czułem jak buzuje mój penis, chcąc wydostać się ze slipek. Dłonie Marianny były zwinne i bardzo delikatne, poczułem jak oblewa mnie fala rozkoszy. Marianna wzięła moje klejnoty w usta i zaczęła ssać. Po raz pierwszy miałem takie doświadczenia. Wiłem się z rozkoszy, raz po raz pieszcząc piersi i cipkę kobiety. W pewnym momencie Marianna wystawiła swój duży tyłeczek. Wiedziałem, że oczekuje klasycznego posuwania. Z lekką obawą wsunąłem swojego penisa w jej cipkę, starając się rytmicznie poruszać.
– Szybciej, mocniej – jęczała rozkosznie Marianna. Zachęcony jej jękami zacząłem walić z całych sił, miętosząc nabrzmiałe piersi. Trysnąłem na jej pupę. Czułem się zmęczony i szczęśliwy. Miałem ochotę powtórzyć zabawę, usłyszałem jednak nawoływanie mojego ojca, który szukał nie tyle psa, co mnie. Ubrałem się w pośpiechu planując kolejne spotkanie z Marianną.

Przestań czytać - przeżyj swoją własną przygodę

kamerki na zywo