Było jeszcze ciemno, gdy zbudziły nas ostre, pomarańczowe światła. Pomoc drogowa wreszcie do nas dotarła. Spojrzałem na zegarek. Była 4 rano. Babcia wyszła przez klapę bagażnika porozmawiać z panami, a my szybko ubraliśmy się w suche ubrania wcześniej dla nas przygotowane i również dołączyliśmy do wszystkich na zewnątrz. Było przeraźliwie zimno. Marzyłem tylko o tym, żeby…

