Pośrednik miłości

0
3746
Pośrednik miłości

Odkąd pamiętam moja rodzina zajmowała się prowadzeniem biura matrymonialnego. Założyła je moja babcia, w trudnych latach osiemdziesiątych. Babka marzyła o tym, by szczęśliwie kojarzyć pary i faktycznie kojarzyła, ale jak się później okazało, owo kojarzenie niewiele miało wspólnego z małżeństwem. Było to kojarzenie par o charakterze handlowym, czyli wspólne wyjazdy na saksy w zachodnich krajach. Mimo problemów biuro przetrwało, przejęła je moja matka, zmieniając nazwę z „Marzenia” na „Anioła”. Śmiać mi się chciało z tej nazwy ponieważ to biuro matrymonialne kojarzyło mi się bardziej z energicznym diabełkiem niż spokojnym aniołem. Niestety, mama zachorowała i w ciągu kilku miesięcy odeszła do wieczności. Byłem jedynakiem, więc z konieczności przejąłem rodzinny interes, nota bene dość dobrze prosperujący. Planowałem zmianę nazwy, ale już po kilku dniach uświadomiłem sobie, że trzeba mieć naprawdę anielską cierpliwość, by zmagać się z codziennością, a dokładniej z klientami, którzy miewali przedziwne pomysły. Klientami naszego biura były osoby w różnym wieku, zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Pewien mężczyzna szukał kobiety, która będzie miała kolczyk na cipce oraz tatuaż z jego inicjałami na piersiach. Kobieta w średnim wieku szukała mężczyzny z odpowiednim zasobem finansowym, bez względu na wiek, starsza pani marzyła natomiast o działce z altanką i to był jej priorytet. Jakoś radziłem sobie z wymagającymi klientami, jednak to, co spotkało mnie w pewien piątek, długo pozostanie w mojej pamięci.

Nie czytaj o seksie - OGLĄDAJ GO NA ŻYWO ZA DARMO!
kamerki na zywo

Do biura weszła długonoga blondynka, Ilona. Rozejrzała się wokół i stwierdziła, że szuka męża w trybie pilnym.
Proszę usiąść, wypełnić ankietę… – zaczęła Ala, moja pracownica, jednak nie dane było jej skończyć.
– Pani kochana, ja nie mam czasu na ankietę. Szukam męża. Nie interesuje mnie jak będzie wyglądał, ważne, żeby nie był szpetny i spodobał się mojemu tatusiowi – mówiła tonem nieznoszącym sprzeciwu.
– Szuka pani męża dla siebie czy dla tatusia – spytała Ala z nutką sarkazmu.
– Dla siebie. Ale będzie mieszkał z tatusiem, więc tatuś musi go zaakceptować.
– W takim razie proszę wypełnić ankietę… – Ala próbowała przekonać kobietę, by dokonała formalności. Na próżno, Ilona wyszła trzaskając drzwiami i twierdząc, że znajdzie męża w innym miejscu. Życzyłem jej powodzenia, a Ala szybkiego powrotu. Niestety, spełniło się życzenia mojej pracownicy i Ilona wróciła szybciej niż przypuszczaliśmy.
– Szukam męża – zaczęła na powitanie.
– Wiemy – odpowiedziała Ala, jednak nie proponowała wypełnienia ankiety.
– Szukam męża o odpowiednich cechach – rozwinęła zdanie blondynka, a ja stwierdziłem, że wszystkie dowcipy o blondynkach idealnie oddają charakter tej kobiety.

– Musi mieć penisa i jaja – kontynuowała Ilona, a ja dusiłem się ze śmiechu. Ala starała się zachować powagę, choć widziałem, że przychodzi jej to z trudem.
– Każdy mężczyzna ma jaja i penisa. Co poza tym powinien sobą prezentować? Charakter, osobowość, zawód?
– Zawód to ja już przeżyłam. Miłosny. Mój mąż okazał się bez jaj. Koleżanka powiedziała, że biura matrymonialne mają w swoich katalogach różnych facetów, więc uznałam, że znajdzie się taki z jajami i penisem. Oczywiście zakładam, że będzie wiedział, do czego ów penis służy i jak go używać.
– Nasze Biuro matrymonialne jest przede wszystkim od tego, by kojarzyć szczęśliwe pary, ale spróbujemy jakoś pani pomóc – Ala dusiła się ze śmiechu.

W końcu zaproponowaliśmy Ilonie kandydata. Stanisław był facetem po pięćdziesiątce, emerytowany wojskowy. Do tej pory nie mógł znaleźć bratniej duszy ze względu na trudny charakter. Zakładaliśmy, że Ilona zrezygnuje z usług naszego biura, ale bardzo się myliliśmy. Miesiąc później blondynka pojawiła się w naszym biurze, jednak tym razem nie szukała męża, ale wręczyła nam zaproszenie na ślub. – Widać Stanisław ma nie tylko jaja, ale także penisa i wie, jak go używać – mrugnąłem zadowolony do Ali.

Przestań czytać - przeżyj swoją własną przygodę

kamerki na zywo